Sędzia Sądu Najwyższego Dariusz Zawistowski był ostatnim przewodniczącym legalnej KRS. Zrezygnował ze stanowiska w 2018 roku w geście protestu przeciw ustawom upolityczniającym Radę.
W rozmowie z „Dziennikiem Gazeta Prawna” wyjaśnia, dlaczego obecnie podjął decyzję o kandydowaniu do KRS:
„Pojawiła się szansa, by dokonać wyboru sędziów do KRS przy zapewnieniu minimalnych standardów gwarantujących jej niezależność. Zawetowanej przez prezydenta ustawie przyświecały dwa takie standardy – że sędziów do KRS powinni wybierać sędziowie i że jej skład powinien uwzględniać reprezentację całego środowiska. Tego pierwszego standardu nie da się wypełnić bezpośrednio. Nie ma przeszkód, by zapewnić ten drugi – tzn. by do KRS weszli sędziowie sądów powszechnych, wojskowych, administracyjnych i SN.
Na liście, z której startuję uwzględniono wszystkie szczeble sądownictwa, ale i w miarę możliwości pewien podział terytorialny. Byłoby dobrze, gdyby sędziowie w głosowaniu uwzględnili te parytety, które zostały określone w zawetowanej ustawie o KRS. Odpowiadały one wymogom konstytucyjnym.
Istotne jest też podjęcie przez Sejm uchwały deklarującej, że uwzględniony zostanie sędziowski wybór wyrażony przez opiniowanie kandydatów. To nie jest deklaracja któregoś z posłów, lecz stanowisko parlamentu.
Nie rozumiem argumentacji, że zaopiniowanie kandydatów do KRS przez ogół sędziów jest czymś nagannym. Obowiązująca ustawa nie przewiduje opiniowania kandydatów przez środowisko sędziowskie, ale też go nie zakazuje. Jeśli mamy dokonać wyboru, który nie jest polityczny, to na gruncie obecnych przepisów nie ma innej drogi. Ta uwzględniająca opinię o kandydatach daje KRS znacznie większą legitymację niż wybór wyłącznie przez Sejm.
Każdy, kto kandyduje do KRS powinien pogodzić się z tym, że podczas pełnienia swojej funkcji nie będzie awansował. Członkowie neo-KRS nie mieli oporów, by zgłaszać swe własne kandydatury. Inną sprawą były głośne awanse w krótkim czasie. Wątpliwości rodził więc nie tylko sam sposób wyboru członków KRS, ale też ich postępowanie.
Zakładam, że jeśli teraz do KRS zostaną wybrani kandydaci rzeczywiście reprezentujący całe środowisko, to będzie ona działała uczciwie.”
| POWRÓT |